Gorące tematy: Powstanie Warszawskie Ryszard Opara: „AMEN” Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
8 postów 56 komentarzy

Percepcja Rzeczywistości

Tomasz M.Wandala - Percepcja - czyli sposób postrzegania rzeczywistości. Każdy człowiek ma własny sposób postrzegania świata. Ale jaki jest prawdziwy?

DYMISJA PIŁSUDSKIEGO W PRZEDDZIEŃ BITWY WARSZAWSKIEJ - LIST!

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Powód wręczenia Witosowi tego, właściwie listu, był też natury czysto pragmatycznej wypływającej z racji stanu. Ententa uzależniała ew. pomoc dla Polski odsunięciem samodzielnego Piłsudskiego i zastąpieniem go posłusznym wobec Ententy dowódcą.

                       Jednym z koronnych argumentów, jaki wytaczają krytycy Piłsudskiego, jest zarzut złożenia przez niego dymisji 12 sierpnia 1920 r. w przededniu bitwy warszawskiej. Czynią to zwykle w zupełnym oderwaniu od kontekstu, uzasadniając ten krok rzekomym kapitulanctwem Naczelnego Wodza. Szkoda tylko, że nigdy nie odsyłają do treści owego dokumentu, a jest to najdziwniejsza dymisja w dziejach. Składał ją bowiem Wódz nie dlatego, że walczyć nie chciał. Składał ją bo właśnie wbrew wszechobecnym kapitulantom (godzącym się na haniebne warunki pokojowe) walczyć chciał, i to jak sam pisał "a autrance" (do ostateczności). 

                      Powód wręczenia Witosowi tego, właściwie listu, był też natury czysto pragmatycznej wypływającej z racji stanu. Ententa uzależniała ew. pomoc dla Polski odsunięciem samodzielnego Piłsudskiego i zastąpieniem go posłusznym wobec Ententy dowódcą. Wskazywali przy tym na Weyganda, jako kandydata na Naczelnego Wodza. Jeśli więc jedynym co mogło uratować Kraj była zachodnia pomoc, to on przeszkodę - swoją osobę - był w stanie dla tej pomocy poświęcić. Witos list Piłsudskiego schował do sejfu, by użyć go gdy będzie taka konieczność i los wojny planowaną właśnie bitwą się nie odmieni. Los wojny się odmienił i wkrótce premier oddał akt Piłsudskiemu. Tak więc dymisja nigdy nie weszła w życie i Marszałek ani przez chwilę nie przestał pełnić funkcji Naczelnego Wodza. Aktu tego też nigdy się nie wstydził i nakazał dołączyć go do zbioru swoich dokumentów. Do dziś jest w zbiorach Instytutu Piłsudskiego w Ameryce.

Poniżej zamieszczamy jego treść:



Wielce Szanowny Panie Prezydencie!

Przed swym wyjazdem na front, rozważywszy wszystkie okoliczności nasze wewnętrzne i zewnętrzne, przyszedłem do przekonania, że obowiązkiem moim wobec Ojczyzny jest zostawić w ręku Pana, Panie Prezydencie, moją dymisję ze stanowiska Naczelnika Państwa i Naczelnego Wodza Wojsk Polskich.

Powody i przyczyny, które mnie do tego kroku skłoniły, są następujące:

1) Już na jednym z posiedzeń R(ady) O(brony) P(aństwa) miałem zaszczyt wypowiedzieć jeden z najbardziej zasadniczych powodów. Sytuacja, w której Polska się znalazła, wymaga wzmocnienia poczucia odpowiedzialności, a przeciętna opinia słusznie żądać musi i coraz natarczywiej żądać będzie, aby ta odpowiedzialność nie była czczym frazesem tylko, lecz zupełnie realną rzeczą. Sądzę, że jestem odpowiedzialny zarówno za sławę i siłę Polski w dobie poprzedniej, jak i za bezsiłę oraz upokorzenie teraźniejsze. Przynajmniej do tej odpowiedzialności się poczuwam zawsze i dlatego naturalną konsekwencją dla mnie jest podanie się do dymisji. I chociaż ROP, gdy tę sprawę podniosłem, wyraziła mi pełne zaufanie i upoważniła w ten sposób do pozostania przy władzy, nie mogę ukryć, że pozostają we mnie i działają z wielką siłą te moralne motywy, które wyłuszczyłem przed ROP parę tygodni temu.

2) Byłem i jestem stronnikiem wojny „a autrance” z bolszewikami, dlatego że nie widzę najzupełniej gwarancji, aby te czy inne umowy, czy traktaty były przez nich dotrzymane. Staję, więc z sobą teraz w ciągłej sprzeczności, gdy zmuszony jestem do stałych ustępstw w tej dziedzinie, prowadzących w niniejszej sytuacji, zdaniem moim do częstych upokorzeń zarówno dla Polski, a specjalnie dla mnie osobiście.

3) Po prawdopodobnym zerwaniem rokowań pokojowych w Mińsku pozostaje nam atut w rezerwie – atut Ententy. Warunki postawione przez nią są skierowane przeciwko funkcji państwowej, którą prawie od dwu lat wypełniam. Ja: ROP, rząd czy Sejm, wszyscy mieliby do wyboru albo pozostawić mnie przy jednej funkcji, albo usunąć mnie zupełnie. Jest ona bardziej zgodna z godnością osobistą i jest praktyczniejsza. Pozostawienie mnie na jednym z urzędów zmniejsza mój autorytet i tak silnie poderwany i doprowadza z konieczności do powolnego zniszczenia tej siły moralnej, którą dotąd jeszcze reprezentuję dla walki i kraju. Biorę następnie pod uwagę mój charakter bardzo niezależny i przyzwyczajenie do postępowania według własnego zdania, co z warunkami postawionymi przez Ententę nie zgadza się. Wreszcie przeczy to systemowi, któremu służyłem w Polsce od początku swojej pracy politycznej i społecznej, której podstawą zawsze była możliwie samodzielna praca nad odbudowaniem Ojczyzny, ta bowiem wydawała mi się jedynie wartościowa i trwała. Obawiam się, więc że przy pozostawieniu [mnie] przy funkcjach przodujących oraz przy moim charakterze i przyzwyczajeniach wynikać mogą ze szkodą dla kraju tarcia większe i mniejsze, które nie będąc przyjemne dla żadnej ze stron, wszystko jedno skończyć by się musiały moim usunięciem się.

Wreszcie ostatnie. Rozumiem dobrze, że ta wartość, którą w Polsce reprezentuję nie należy do mnie, lecz do Ojczyzny całej. Dotąd rozporządzałem nią jak umiałem samodzielnie.

Z chwilą napisania tego listu, uważam, że ustać to musi i rozporządzalność moją osobą przejść musi do Rządu, który szczęśliwie skleciłem z reprezentantów całej Polski.

Dlatego też pozostawiam Panu, Panie Prezydencie, rozstrzygnięcie co do czasu opublikowania aktu mojej dymisji. Również Panu wraz z Jego kolegami z Rządu pozostawiam sposób wprowadzenia w życie mojej dymisji i wreszcie oczekiwać wówczas będę rozkazu Rządu, co do zużytkowania moich sił w tej czy innej pracy. Co do ostatniego, proszę tylko nie krępować się ani wysoką szarżą, którą piastuję ani wysokim stanowiskiem, które posiadam. Nie chciałbym, bowiem mnożyć swoją osobą licznej rzeszy ludzi nie układającej się w żaden system, czy to z powodu kaprysów i ambicji osobistej, czy to z powodu słabości charakteru polskiego, skłonnego do wytwarzania najniepotrzebniejszych funkcji ze względów osobistych.

Proszę Pana Prezydenta przyjąć zapewnienie wysokiego szacunku i poważania z jakim pozostaję.

(-) Józef Piłsudski 
Belweder 12 sierpnia 1920

https://www.jpilsudski.org/artykuly-publicystyka-felietony/poprawki-historyczne/item/2366-dymisja-pilsudskiego-w-przeddzien-bitwy-warszawskiej

KOMENTARZE

  • @
    Co by nie wyjaśniał, jakie fakty przedstawiał - dla tej intelektualnej hołoty - Piłsudski był zdrajcą, dezerterem i wszystkim, co im tam ślina na język przyniesie.
    Fakty nie mają znaczenia, a ich tchórzostwo nie pozwala nawet stanąć w prawdzie. To podła banda oszołomów - chyba równie podła jak komuniści, a dużo wskazuje, że są z tego samego miotu.
  • Piłsudski to
    kanalia i ten w zmienionej formie, który tu jest opublikowany list do Witosa to potwierdza. Niech ktoś opublikuje orginał
  • @goat 18:50:10
    //Piłsudski to
    kanalia i ten w zmienionej formie, który tu jest opublikowany list do Witosa to potwierdza. Niech ktoś opublikuje orginał
    nadużycie link skomentuj usuń
    goat 14.08.2019 18:50:10//



    "List Naczelnika Państwa i Naczelnego Wodza Józefa Piłsudskiego do premiera Rządu Obrony Narodowej Wincentego Witosa, przedstawiający powody dymisji z zajmowanych stanowisk, brzmiał następująco:

    Belweder, 12 VIII 1920 r.

    Wielce Szanowny Panie Prezydencie!

    Przed swym wyjazdem na front, rozważywszy wszystkie okoliczności nasze wewnętrzne i zewnętrzne przyszedłem do przekonania, że obowiązkiem moim wobec Ojczyzny jest zostawić w ręku Pana, Panie Prezydencie, moją dymisję ze stanowiska Naczelnika Państwa i Naczelnego Wodza Wojsk Polskich.

    Powody i przyczyny, które mnie do tego kroku skłoniły, są następujące:

    1. Już na jednym z posiedzeń ROP miałem zaszczyt wypowiedzieć jeden z najbardziej zasadniczych powodów. Sytuacja, w której Polska się znalazła, wymaga wzmocnienia poczucia odpowiedzialności, a przeciętna opinia słusznie żądać musi i coraz natarczywiej żądać będzie, aby ta odpowiedzialność nie była czczym frazesem tylko, lecz zupełnie realną rzeczą. Sądzę, że jestem odpowiedzialny zarówno za sławę i siłę Polski w dobie poprzedniej, jak i za bezsiłę oraz upokorzenie teraźniejsze. Przynajmniej do tej odpowiedzialności się poczuwam zawsze i dlatego naturalną konsekwencją dla mnie jest podanie się do dymisji. I chociaż ROP, gdy tę sprawę podniosłem, wyraziła mi pełne zaufanie i upoważniła w ten sposób do pozostania przy władzy, nie mogę ukryć, że pozostają we mnie i działają z wielką siłą te moralne motywy, które wyłuszczyłem przed R.O.P. parę tygodni temu.

    2. Byłem i jestem stronnikiem wojny „a outrance” z bolszewikami dlatego, że nie widzę najzupełniej gwarancji, aby te czy inne umowy czy traktaty były przez nich dotrzymane. Staję więc z sobą teraz w ciągłej sprzeczności, gdy zmuszony jestem do stałych ustępstw w tej dziedzinie, prowadzących w niniejszej sytuacji, zdaniem moim, do częstych upokorzeń zarówno dla Polski, a specjalnie dla mnie osobiście.

    3. Po prawdopodobnym zerwaniu rokowań pokojowych w Mińsku pozostaje nam atut w rezerwie - atut Ententy. Warunki postawione przez nią są skierowane przeciwko funkcji państwowej, którą od prawie dwu lat wypełniam. Ja i ROP, rząd czy sejm, wszyscy mieliby do wyboru albo zostawić mnie przy jednej z funkcji, albo usunąć mnie zupełnie. Co do mnie wybieram drugą ewentualność. Jest ona bardziej zgodna z godnością osobistą i jest praktyczniejsza. Pozostawienie mnie na jednym z urzędów zmniejsza mój autorytet i tak silnie poderwany i doprowadza z konieczności do powolnego zniszczenia tej siły moralnej, którą dotąd jeszcze reprezentuję dla walki i dla kraju. Biorę następnie pod uwagę mój charakter bardzo niezależny i przyzwyczajenie do postępowania według własnego zdania, co z warunkami postawionymi przez Ententę nie zgadza się. Wreszcie przeczy to systemowi, któremu służyłem w Polsce od początku swojej pracy politycznej i społecznej, której podstawą zawsze była możliwie samodzielna praca nad odbudowaniem Ojczyzny, ta bowiem wydawała mi się jedynie wartościową i trwałą. Obawiam się więc, że przy pozostawieniu przy funkcjach przodujących oraz przy moim charakterze i przyzwyczajeniach wyniknąć mogą ze szkodą dla kraju tarcia mniejsze i większe, które nie będąc przyjemne dla żadnej ze stron wszystko jedno skończyć by się musiały moim usunięciem się.

    Wreszcie ostatnie. Rozumiem dobrze, że ta wartość, którą w Polsce reprezentuję, nie należy do mnie, lecz do Ojczyzny całej. Dotąd rozporządzałem nią, jak umiałem samodzielnie.

    Z chwilą napisania tego listu uważam, że ustać to musi i rozporządzalność moją osobą przejść musi do rządu, który szczęśliwie skleciłem z reprezentantów całej Polski.

    Dlatego też pozostawiam Panu, Panie Prezydencie, rozstrzygnięcie co do czasu opublikowania aktu mojej dymisji: Również Panu wraz z Jego kolegami z Rządu pozostawiam sposób wprowadzenia w życie mojej dymisji i wreszcie oczekiwać wówczas będę rozkazu Rządu co do zużytkowania moich sił w tej czy innej pracy. Co do ostatniego proszę tylko nie krępować się ani wysoką szarżą, którą piastuję, ani wysokim stanowiskiem, które posiadam. Nie chciałbym bowiem mnożyć swoją osobą licznej rzeszy ludzi nie układających się w żaden system, czy to z powodu kaprysów i ambicji osobistej, czy to z powodu słabości charakteru polskiego, skłonnego do wytwarzania najniepotrzebniejszych funkcji dla względów osobistych.

    Proszę Pana Prezydenta przyjąć zapewnienie wysokiego szacunku i poważania, z jakim pozostaję

    Józef PIŁSUDSKI

    (Źródło: „Niepodległość”, t. VII, Londyn 1962; W. Witos, Moje wspomnienia, cz. 2, Paryż 1964, s. 290–292.)"
    https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/historia/1672034,1,bitwa-warszawska-gdzie-sie-podziewal-pilsudski-i-jaka-role-mial-do-odegrania-wincenty-witos.read

    Proszę opublikować ów "oryginalny list" lub zamilknąć na zawsze!!!
  • @Krzysztof J. Wojtas 07:41:05
    Czyli jak wynika z treści listu pan Piłsudski chciał walczyć "do ostateczności", a może do ostatniego Polaka nawet.
    Ze wspomnień W. Witosa
    "Piłsudski był tak pewny łatwego zwycięstwa i przeprowadzenia swoich planów, że niejednokrotnie oświadczał, że bolszewików może bić kiedy zechce, ile zechce i gdzie zechce. Opowiadał mi w Brześciu dr Liberman, że kiedy mu zwrócono uwagę na olbrzymie straty w ludziach wskutek nieostrożnego postępowania w tej wojnie, on odpowiedział: "A cóż to szkodzi, że trochę więcej Polaczyszków wyginie ? ....
    Kiedy jako jedyną literaturę dostępną dla nas w Brześciu czytałem tzw. "Historię 146 pułków polskich" , uwagę moją zwróciły straty niektórych z nich, a szczególnie poznańskich, wynoszące nieraz na jeden pułk po parę tysięcy żołnierzy. Należały one przeważnie do tych oddziałów, które miały zdobywać ziemię dla tworzenie innych państw i które często, nie otrzymawszy rozkazu do odwrotu, znalazły masowy grób. Niełatwo byłoby ocenić, o ile krzywdzące dla Piłsudskiego jest podejrzenie, że robił on to rozmyślnie, nienawidząc Poznańczyków."
    Tu zacytuję jeszcze króciutki fragment listu Piłsudskiego do Dłuskiego, przewodniczącego Misji Polskiej w Paryżu z 17 stycznie 1919r
    W liście tym informuje Piłsudski Dłuskiego o przyczynach upadku rządu Moraczewskiego, aktualnej sytuacji i swoich planach.
    "(...)Wysłanie Dowbora do Poznania było celowe. Liczę na to, że on sam i jego oficerowie tak swoją nieznajomością służby, jak i swem zachowaniem wywołają wśród polskich żołnierzy b. armii niemieckiej, przyzwyczajonych do dobrych i odpowiedzialnych oficerów - niezadowolenie i rozczarowanie do jego osoby poznańskich czynników politycznych. (....)"
    List ten znalazłem w kwartalniku historycznym z 1958 r T IV. Podał do druku Zbigniew Landau
    Czyli mówiąc krótko, Piłsudski wysyłając nieudolnego (w swoim mniemaniu) dowódcę chce doprowadzić do upadku powstania. Przecież na zjeździe legionistów powiedział wprost, że braci Wielkopolan od razu wykreślił ze swego rachunku.
    Tu należy zaznaczyć, że Polska Piłsudskiego to Polska bez Śląska, Wielkopolski, Pomorza na zachodzie a na wschodzie federacja z Ukrainą Białorusią które na siłę tworzono. Polska jako inicjatorka tego przedsięwzięcia powinna reprezentować jakąś siłę gospodarczą, ekonomiczną, a tym samym militarną. A tymczasem byliśmy pustynią gospodarczą. Huty stali kongresówki przed wojną dawały ok. 400 tys ton stali, natomiast po wojnie 18 tys ton, podczas gdy na samą odbudowę zniszczonych mostów kolejowych potrzeba był 28 tys ton. Armię mieliśmy za pożyczone pieniądze ! Wystarczyło tylko odciąć dostawy z ententy...
    Możecie robić Panowie z samozwańczego marszałka bohatera macie prawo. Ale prawda kiedyś wyjdzie na jaw.
    p.s. poczytuję sobie za zaszczyt należeć do intelektualnej hołoty, tchórzów i bandy oszołomów...
  • @Tomasz M.Wandala 07:52:41
    I ten list mówi kim był Piłusudski. Pokrętne usprawiedliwianie swojej osoby i strach przed odpowiedzialnością. Pogarda dlażołnierza Polskiego i samych Polaków, późniejsze rządy sanacyjne pokazują to dobitnie

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728293031 

ULUBIENI AUTORZY