Gorące tematy: Wybory 2020 Ryszard Opara: „AMEN” Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
30 postów 163 komentarze

Percepcja Rzeczywistości

Tomasz M. Wandala - Percepcja - czyli sposób postrzegania rzeczywistości. Każdy człowiek ma własny sposób postrzegania świata. Ale jaki jest prawdziwy?

„Inka” i Łucja jako symbole - ofiary doktryny śmierci

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Polska w 1946 r. po 6-u latach WOJNY-STRACHU-ŚMIERCI zgotowanej przez sanacyjnych pułkowników pragnie stabilizacji i spokoju. Ludzie chcą pracy i dachu nad głową oraz oczekują reformy rolnej znoszącej relikty feudalizmu w kraju nad Wisłą.

Poniższy tekst dostępny na stronie: http://stara.mojemiasto.slupsk.pl/index.php?id=1578 napisał Andrzej Obecny.

 

 

„Inka” - to pseudonim z czasów II wojny światowej, gdy była w AK i z czasów powojennych, gdy walczyła o niepodległą Polskę. Po wojnie przybrała nazwisko Danuta Obuchowicz. Wtedy była łączniczką i sanitariuszką w V Brygadzie Wileńskiej AK, w oddziale Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki”. Naprawdę nazywała się Danuta Siedzikówna. Jako 15 letnia dziewczyna wstąpiła do oddziału Armii Krajowej i została zaprzysiężona. Wtedy w oddziale pełniła rolę sanitariuszki. Po wojnie oddział i ona nie złożyli broni. W czerwcu 1945 roku wraz z pracownikami nadleśnictwa Hajnówka została aresztowana... za współpracę z „leśnymi”. W czasie transportu do posterunku UBP w Białymstoku została odbita i tak trafiła do V Brygady Wileńskiej AK. Była ideowa. Miała swoją wizję wolnej Polski, o nią walczyła. W 1946 roku wraz z oddziałem brała udział w akcjach. Nigdy do nikogo nie strzelała. Niosła pomoc rannym. Jak mówiła w śledztwie - jako sanitariuszka opatrywała swoich i zostawiała opatrunki rannym funkcjonariuszom UB. Wpadła w Gdańsku. Aresztowana, nie ujawniła żadnych informacji. Rozprawa była fikcją. Została skazana na śmierć. Miała wtedy 18 lat. Nie poprosiła Bieruta o łaskę. 28 sierpnia 1946 roku została rozstrzelana. Nie znane jest miejsce jej spoczynku. Jej winą było to, że miała swoją wizję Polski inną niż jej oprawcy. Jej Polska była niepodległa, suwerenna, taka jak przed wojną.

Łucja była działaczką Związku Walki Młodych (ZWM) i należała do PPR. Pracowała w Gromadzkiej Radzie Narodowej w Pierzwałdzie koło Ostródy. Była sekretarką wójta. Nazywała się Łucja Anatolak. Była tylko nieco starsza od Inki. Miała 22 lata gdy na Urząd Gminy 28 grudnia 1946 roku napadł oddział „Tygrysa” (WiN) Wolność i Niezawisłość. Łucję wywleczono z budynku, wykręcono ręce do tyłu i skrępowano drutem. Uprowadzono do wsi Kot w powiecie nidzickim. Obrzucając ją wyzwiskami, bito do nieprzytomności. Skatowaną, lecz jeszcze żywą wrzucono do ogniska. Nie było sądu, nie słuchano jej racji, próśb i błagań. Jej winą było to, że miała swoją wizję Polski - inną niż jej oprawcy. Polski wolnej od przedwojennej biedy, analfabetyzmu, z dostępem dzieci chłopskich do szkół....

Przez lata PRL-u nie mówiono o „Ince”. Skrywano tragedię tysięcy młodych ludzi podobnych do Danuty Siedzikówny, którzy w latach czterdziestych walczyli o swoją Polskę. Dzisiaj ich losy stanowią kanwę wielu audycji, artykułów, płomiennych kazań i wystąpień. Są jak „Inka” bohaterami spektakli teatralnych.

Nikt dzisiaj nie mówi o Łucji. Jej czas minął. Tamto życie i wiele jej podobnych nie jest dzisiaj nic warte. Nikt o niej nic nie wie w rodzinnym Pierzwałdzie. Jedyna pamiątka  jaka pozostała po niej to ulica Łucji Anatolak w Ostródzie. Ale już sprawiedliwi nowych czasów toczą dysputę w internecie ... 
A kto to taki, ta Anatolak, że ma swoją ulicę?


Impulsem do opublikowania postu są manipulacje, kłamstwa i paranoja blogera Husky , którego nazwa bloga "Tylko prawda" NIC z prawdą nie ma wspólnego a jest jej jaskrawym zaprzeczeniem oraz pseudopatrioty Tezeusz-a , który zajął "szczytne" miejsce blogera miarka, a produkcją śmieciowych postów obniżających rangę portalu pobił nawet sienkiewiczowskich epigonów portalu NEon24.pl. No cóż...taki mamy "klimat"...


 

 Łucja i Inka lub Inka i Łucja padły ofiarą doktryny: RELIKWI-KRZYŻA (narzędzia tortur!) oraz OŁTARZA, który w Polsce zwyciężył (kontrreformacja!) w walce o prymat nad władzą z TRONEM (władzą świecką!). Takie są fakty widziane z perspektywy reemigranta polsko-holendersko-polskiego. Cała nasza WSPAKULTUROWA rzeczywistość w Polsce jest skutkiem, że ZABOBON i kult śmierci/cierpienia zwyciężył z WIEDZĄ-ŻYCIEM-PRAWDĄ mającą swe pierwiastki w REFORMACJI lat 1517-1648. Inka zginęła wychowana w ideowym kulcie śmierci marnując swe życie, Łucja chcąc budować nową Polskę również zginęła z rąk oprawców. Polska straciła , Naród stracił, a kto zyskał...???  KTO DZIŚ BEZCZELNIE GRA NA UCZUCIACIACH MILIONÓW POLAKÓW...???

 



https://pl.wikipedia.org/wiki/Za_wolno%C5%9B%C4%87_nasz%C4%85_i_wasz%C4%85

KOMENTARZE

  • Autor
    Nic dodać nic ująć. Ci pseudopatrioci których wymieniłeś i ich mocodawcy chcą takie historie przedstawiać jako jednostronny terror ówczesnej władzy. Prawda jest inna, to była regularna wojna domowa w której obie strony mordowały się bezpardonowo. Straty po obu stronach też były zbliżone.

OSTATNIE POSTY

więcej

MOJE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031

ULUBIENI AUTORZY