W trosce o stymulację układu nerwowego blogerów N24 bohaterem niniejszej publikacji dostępnej na: https://biokompost.wordpress.com/2020/12/23/nieuctwo-z-glupiej-gory/ jest "autorytet" przeciwników szczepień Roman Zieliński ekspert od genetyki roślin.

Przyznam się Wam, że jedną z rzeczy, których najbardziej się boję, to że wyjdzie ze mnie nieuk. Że powiem coś z przekonaniem i swadą, i potem okaże się nawet nie to, że się myliłem, tylko że byłem nieukiem: nie doczytałem, nie sprawdziłem, nie zrozumiałem. „Znaczy się, pan nie wiedział i pan powiedział”, jak to podsumował kapitan Mamert Stankiewicz. Na potrzeby tego artykułu definiuję nieuctwo jako braki w wykształceniu niedopuszczalne ze względu na wykonywany zawód albo zajmowane stanowisko – czy choćby ze względu na bycie autorem bloga lub udzielanie wywiadu w prasie. Nie muszę wiedzieć, co to telomeraza, no chyba że udzielam wywiadu o telomerazie, uczę kogoś czym jest telomeraza albo powołuję się na badania telomerów. Tym się różni nieuctwo od niewiedzy czy głupoty.

 

Przykładem nieuctwa są kuriozalne wypowiedzi Edyty Górniak. Studiuj przez lata, pracuj ciężko, ucz się, badaj, publikuj, dyskutuj, immunologia, transkryptomika, biologia infekcji i srututucji, a potem przeczytaj, że według pani Górniak Edyty ludzie chorują bo im spadła odporność. Seriously, po co my się tak męczymy, skoro pani Górniak już wszystko wie. I się nie zaszczepi, bo nikt nie daje jej gwarancji ile będzie żyła po szczepieniu. I dociera tym do milionów słuchaczy i słuchaczek.

 

Najgorsze jest nieuctwo połączone z pewnym oczytaniem, znajomością podstawowego słownictwa z jakiejś dziedziny, inteligencją i umiejętnością swobodnej wypowiedzi. Czasem mówi się o efekcie Duninga-Krugera, ale mnie bardziej podoba się określenie Głupia Góra – „mount stupid” Zacha Weinersmitha. Jednym z naszych polskich zdobywców i długoletnich mieszkańców Głupiej Góry jest na przykład Janusz Korwin-Mikke, człowiek niewątpliwie inteligentny, ale wypowiadający się w tematach, w których brak mu podstawowej wiedzy, i aktywnie sprzeciwiający się nabywaniu tej wiedzy. Problem z takimi ludźmi to autorytet, jaki mają. Kiedyś byłem świadkiem rozmowy, w której matka tłumaczyła córce, że matematyka nie jest dla dziewczynek, powołując się na Janusza, bo on studiował matematykę i się zna. Mikke kocha opowiadać o swoich matematycznych umiejętnościach, jednak prawda wygląda trochę inaczej. Charakterystyczną cechą tej odmiany nieuctwa jest powoływanie się na naukę, chociaż się jej nie rozumie lub nie zna – Mikke na przykład lubi powoływać się na naukę szerząc nieprawdziwe tezy o inteligencji kobiet.

Najnowszym polskim zdobywcą Głupiej Góry jest profesor Roman Zieliński (niegdyś z Uniwersystetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie), szczycący się niemal czterystu cytowaniami swoich 110 prac naukowych. Zieliński jest jednym z sygnatariuszy listu przeciw szczepieniom na COVID-19, o którym niedawno pisałem i udzieliłostatnio długiego wywiadu, który aż świeci brakami wiedzy w dziedzinie, w której Zieliński jest profesorem. Nie zamierzam odnosić się do wszystkich błędów w tym wywiadzie, tego jest za dużo, wybrałem tylko te, które dla mnie są dobrymi przykładami nieuctwa.

 

Według Zielińskiego, każde mRNA może zostać przepisane na DNA i włączone do genomu. Do takiego procesu potrzebny jest enzym zwany odwrotną transkryptazą. Jako przykład odwrotnej transkryptazy w ludzkich komórkach zdolnych do przepisywania RNA na DNA Zieliński podaje telomerazę. Tak, to właśnie nieuctwo: telomeraza owszem przepisuje RNA na DNA,ale tylko jedno, bardzo konkretne RNA które jest częścią tego enzymu. Telomeraza potrafi wbudować do naszego genomu każdą sekwencję, pod warunkiem, że sekwencja ta to GGGTTA[1]. Nic innego telomeraza przepisać nie potrafi.

 

 

W tym fragmencie wywiadu nieuctwa jest więcej. Profesor genetyki Zieliński najwyraźniej nie zdaje sobie sprawy z tego, że o ile mRNA jest aktywnie transportowane z jądra komórki (gdzie jest nasze DNA) do cytoplazmy (gdzie na podstawie mRNA budowane są białka), ten transport działa tylko w jedną stronę[2]. W drugą stronę RNA może się przedostać do jądra tylko jeśli posiada paszport – specjalną sekwencję, która stanowi oznakowanie rozpoznawane przez wyspecjalizowany układ transportowy[3]. Retrowirusy takie jak HIV (które muszą wbudować się do naszego genomu, żeby się namnożyć) mają własną odwrotną transkryptazę oraz oprócz tego „fałszują” swoje paszporty, żeby dostać się do komórkowego jądra. Nasze mRNA (a także mRNA w szczepionce na COVID-19) nie zawiera takich sygnałów. I bardzo dobrze, bo w każdej naszej komórce jest kilkaset tysięcy cząsteczek mRNA – czego Zieliński chyba nie ogarnia – więc gdyby nawet niewielka ich część bardzo rzadko dostawała by się do jądra komórkowego i zostawała włączana do naszego genomu, to ładnie byśmy wyglądali!

 

Zieliński demonstruje też spore nieuctwo w immunologii i wakcynologii. Na przykład dziwi się, że szczepionka jest oparta na tylko jednym antygenie. Tak jak szczepionka na wirusowe zapalenie wątroby typu B (hepatitis B) wywoływane przez HBV, ale o tym Zieliński najwyraźniej nie wie. Nie wie też, że szczepionki mRNA są od lat testowane a nawet używane w terapii i nikt nigdy nie zauważył, żeby się ich mRNA wbudowywało do naszych komórek, ani też że jak najbardziej są uważane za szczepionki (co Zielińskiemu się bardzo nie podoba). Nie wie też, że komórka wytwarzająca obce białka jest eliminowana przez układ odpornościowy, bo żeby to wiedzieć, trzeba mieć minimum wiedzy z immunologii. „Znaczy, nie wiedział, ale powiedział”.

 

Co Zieliński ma na myśli pisząc o tym, że „mRNA gospodarza jest odpowiednio znakowany” (w odróżnieniu od mRNA ze szczepionki), to już naprawdę nie wiem. Chyba mu się coś pomyliło.

 

Na koniec zostawiam problem podobieństwa ludzkiego2 białka syncytyny do wirusowego białka S. Chodzi o to, że jeśli te białka są podobne, to przeciwciała skierowane przeciw białku S mogłyby też rozpoznawać białko ludzkie – i wywoływać szkodliwą reakcję autoimmunologiczną. Zieliński dość swobodnie wrzuca spekulacje na temat płodności i ciąży (syncytyny są w plemnikach i łożysku). Nie będę wchodził w szczegóły, bo w przeciwieństwie do Zielińskiego nie chciałbym wyjść na nieuka, a niewiele wiem na ten temat. Polecam świetny wywiad z Emilią Skirmuntt z uniwersytetu w Oksfordzie, wzmiankowany wyżej tekst Nirenberga albo ten artykuł. Wiem, że ogólnie rzecz biorąc tego typu zjawiska (odporności krzyżowej) czasem zachodzą, ale wiem też, że jeśli białko S powstałe w wyniku szczepienia wywołuje przeciwciała na syncytynę, to infekcja wirusowa tym bardziej wywoła ich powstanie. A takich przeciwciał (ani potencjalnych efektów w naszym układzie rozrodczym), o ile mi wiadomo, nikt jeszcze nie stwierdził. Przy okazji, Zieliński z nosa też wyciągnął stwierdzenie, że białka S są homologiczne do syncytyny, bo najwyraźniej nie wie, co to jest homologia (nb pojęcie z genetyki). Homologia nie oznacza szczątkowego podobieństwa sekwencji aminokwasów w krótkim fragmencie białka, tylko wspólne pochodzenie ewolucyjne.

 

W wywiadzie z Zielińskim pada kilkadziesiąt innych stwierdzeń, które albo są błędne, są świadectwem nieuctwa, a czasem są po prostu wyciągnięte z nosa. Mamy tam wszystko, od spisku Big Pharma po dyrdymały o sterylności organizmu człowieka (czy profesor Zieliński w ogóle coś czasem czyta? Bo jakby czytał, to chyba by coś wiedział o mikrobiomie człowieka?) w kontekście noszenia masek (nie, maski nie służą do osiągnięcia sterylnego organizmu).

 

Głupia Góra to miejsce, w którym wszyscy kiedyś byliśmy i kiedyś jeszcze będziemy. To nic złego, taki etap. Ważne, żeby chcieć z niej zejść, oraz żeby nie znaleźć się na niej z megafonem autorytetu w ręce. Główny trick polega na tym, żeby pamiętać o jej istnieniu. To oczywiście bardzo niekomfortowe, wymaga mnóstwa pracy i ciągłego oglądania się za siebie. Czy jestem pewien, że to tak jest? Czy na pewno nie gadam głupot? Co jeśli się mylę? Co jeśli tak wcale nie jest? Drugi główny trick należy do odbiorców gadającego z Głupiej Góry, którzy powinni kwestionować autorytet przemawiającego. Ale tak można sobie poradzić z nieuctwem szerzonym przez dyletantów w rodzaju Edyty Górniak czy JKM. Profesor genetyki, który nie wie jak działa telomeraza czy mRNA to jednak osobna kategoria.

 

Ciężko mi sobie wyobrazić ludzi, którzy bardziej szkodzą nauce i medycynie niż szerzące nieuctwo autorytety naukowe. Zauważcie, że nie mamy tu do czynienia ze sporem naukowym. Spór naukowy jest wtedy, kiedy po obu stronach są dobrze poinformowani naukowcy i naukowczynie, różnie interpretujący swoje eksperymentalne wyniki i reprezentujący różne perspektywy, nie zgadzający się ze sobą i czasem dość nieprzyjemni wobec swoich adwersarzy, ale ogólnie na tym samym poziomie. Spór naukowy to nie jest spór między naukowcem a kimś, kto nie wie, jak działa telomeraza, w szczególności jeśli spór dotyczy telomerazy. Co mnie w tym wszystkim najbardziej dziwi – Zieliński jest profesorem genetyki. A mówi rzeczy, za które studenci genetyki powinni oblać egzamin: nie za głoszenie śmiałych poglądów, tylko za brak podstawowej wiedzy. „Znaczy się, ja tego nie rozumiem”.

 


1. GGGTTA to jest sekwencja wbudowywana do DNA. Sekwencja RNA, która jest matrycą dla wbudowywanej przez telomerazę sekwencji to CAAUCCCAAUC.